poniedziałek, 4 października 2010

Broszka

Moja żałosna próba filcowania na mokro. Po obejrzeniu Youtubowych kursów i gorącej linii z Finn dochodzę do wniosku, że ten dział rękodzieła pozostanie chyba dla mnie tajemnicą. Jakoś beznadziejnie mi szło, namarnowałam tonę czesanki a efekty... żadne. Ta broszka powstała tylko dlatego, że MUSIAŁA. Na dodatek została prezentem, choć tu chyba wstyd się przyznawać. Trudno, tak to jest jak zakupy prezentowe zostawia się na ostatnią chwilę, potem jest zonk i trzeba sobie samemu radzić, bo galeria rękodzielnicza z niewiadomych przyczyn przywitała mnie kłódką.

Broszka przeszła małą ewolucję, w trakcie tworzenia. Pierwotny środek koralikowy został zastąpiony ćwiekiem. Bez względu jak to wygląda na zdjęciach w realu, ta druga opcja zdecydowanie wygrywała.

3 komentarze:

  1. Chyba zbyt ostro się oceniasz. Zupełnie nieobiektywnie. Broszka jest bardzo ładna!!

    OdpowiedzUsuń
  2. a mi ona bardzo, bardzo! i ten ćwiek :)

    OdpowiedzUsuń