wtorek, 15 grudnia 2009

Wczoraj

Tak właśnie brzmiał kolejny temat wyzwania na Craftowie.

Fragment wiersza Teofila Lenartowicza "Wczora i dziś"

"Wczora tu jeszcze śród cichej dąbrowy
Wesołe trzody becząc w pole biegły,
Na wzgórku sterczał kościół modrzewiowy,
Którego lipy miodopłynne strzegły,
Piosenka brzmiała za wioską szczęśliwa.
Spętany konik pobrzękiwał pety,
Wczora tu jeszcze rolnik marzył żniwa
I ową radość doroczną we sprzęty..."



W chwili kiedy przeczytałam temat wiedziałam, że w końcu to zrobię. Oskrapuję, po raz pierwszy w życiu swoje zdjęcie z mamą. Do tej pory nie mogłam się przełamać, miałam wrażenie, że cokolwiek bym zrobiła, będzie nie dość dobre, żeby stać się tłem do tych zdjęć. Dzisiaj jednak robiło się samo, na dodatek jak najprościej, najzwyczajniej, żeby nic nie odciągnęło uwagi od najważniejszego. A dlaczego te zdjęcia są dla mnie tak ważne?
Mojej mamy nie ma ze mną już prawie 6 lat. To jest dokladnie2065 dni bez niej, 2065 dni mojej dzikiej tesknoty, która nigdy nie maleje, a czasem gdy mi wyjątkowo źle doskwiera tak bardzo, że chce mi sie krzyczeć. Ostatnie lata mojego życia obfitowały w mniej lub bardziej bolesne przeżycia ale ze wszystkimi się godzę, bo żyję zgodnie z zasadą, że nic nie dzieje się po nic. Nie mogę tylko wybaczyć losowi, że mi ją zabrał, nagle, boleśnie, za wcześnie... i tylko świadomość, że TAM jest jej lepiej pozwala mi jakoś sobie z tym radzić.
Okres Bożego Narodzenia jest dla mnie szczególnie trudny, wtedy najbardziej mi jej brak. Nie rozsypuję się tylko dlatego, że robię wszystko by te Święta były dla moich dzieci tym czym były zawsze dla mnie. Wszystko musi być dokładnie tak jak robiła moja mama, mąż już pogodził się z tym, że walczę o zachowanie najmniejszych drobiazgów bez zmian, żeby zawsze było tak jak zawsze...

To chyba najdłuższy i najbardziej osobisty mój wpis na tym blogu.

10 komentarzy:

  1. najdłuższy i najbardziej osobisty i taki, że nie mogłam jak zazwyczaj posiedzieć tu w milczeniu.
    rozumiem Cię doskonale. z różnicą taką, że ja o tej porze roku najchętniej bym udawała, że świąt nie ma. ale to pewnie dlatego, że nie mam dzieci.
    Ściskam serdecznie i wirtualnie.
    Myślę sobie często :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie sposób przejść nie pisząc choć słowa. Wyczekuje Twoich wpisów tutaj i przyszłam tak wirtualnie Cie uściskać - trochę wiem, co przeżywasz.. :/ :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też do tej pory się nie odzywałam, ale po tej notce musiałam - skrap jest piękny, prosty, pełen ciepła i - tak jak chciałaś - jest świetnym tłem ... popłakałam sobie troszkę, doceniłam jeszcze bardziej to co mam - i ściskam Cię mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też chciałam coś napisać. Ale nie wiem co. Więc tylko :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo poruszający wpis, musi Ci być bardzo ciężko. Współczuję, przesyłam wirtualnego uściska.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mocno ściskam i pozdrawiam z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
  7. co mądrego mozna napisac po takim osobistym wpisie?
    niewiele poza ściskam cię bardzo mocno i... bardzo wzruszająca praca :*

    OdpowiedzUsuń
  8. ciepłe myśli posyłam...:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamami ...
    w magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia
    życzę ci ciszy tak pogodnej i czystej,
    aby dusza usłyszała bicie serca,
    radość i płacz małego Jezusa ...

    OdpowiedzUsuń