środa, 30 czerwca 2010

Ślubnie i wcale niescrapowo

Dziś mały powrót do tego czym zajmowałam się kiedyś, kiedyś.
Siostrzenica cioteczna dziś brała ślub. Poprosiła mnie, żebym zrobiła dla niej bukiet ślubny. Zadanie było o tyle trudne, że sama nie do końca wiedziała jak ma on wyglądać :). Wybrała sobie co prawda kwiaty, ale właściwie nic poza tym. Musiałam czytać jej z oczu i myśli. Na szczęście okazało się, że znam ją wystarczająco dobrze.
Dziś już po ślubie powiedziała, że bukiet był perfekcyjny, dokładnie taki jak sobie wyśniła. Nie potrzeba mi nic więcej :)

3 komentarze:

  1. cudny, ja ciagle zapominam że Ty kwiatowa babeczka przeciez jestes :)
    bukiecik czarujacy

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, wierzę, że ktoś mógł śnić o właśnie takim bukiecie... :)

    OdpowiedzUsuń