Dziś mały powrót do tego czym zajmowałam się kiedyś, kiedyś.
Siostrzenica cioteczna dziś brała ślub. Poprosiła mnie, żebym zrobiła dla niej bukiet ślubny. Zadanie było o tyle trudne, że sama nie do końca wiedziała jak ma on wyglądać :). Wybrała sobie co prawda kwiaty, ale właściwie nic poza tym. Musiałam czytać jej z oczu i myśli. Na szczęście okazało się, że znam ją wystarczająco dobrze.
Dziś już po ślubie powiedziała, że bukiet był perfekcyjny, dokładnie taki jak sobie wyśniła. Nie potrzeba mi nic więcej :)


3 komentarze:
Ale piękny...
cudny, ja ciagle zapominam że Ty kwiatowa babeczka przeciez jestes :)
bukiecik czarujacy
Tak, wierzę, że ktoś mógł śnić o właśnie takim bukiecie... :)
Prześlij komentarz