wtorek, 20 września 2011

Gonię

Staram sie powoli uzupełnić wpisy w moim księżycowym żurnalu. Jest to decydowanie mój ulubiony tegoroczny projekt, za co składam wielkie podziękowania pomysłodawczyniom z CollageCafe.

Tym razem poszukuję w sobie męskiego pierwiastka, jak widać poszło mi kiepsko... bo ja po prostu lubię być kobietą, czasem twardą babą, czasem głupią trzpiotką ale niezmiennie kobietą.

Już bardziej pastelowo i słodko nie potrafię ;)

piątek, 16 września 2011

Delikatnie

Nie ma czasu, siły i chęci. Pełną głowę i brak motywacji do przerzucenia tego na papier, ale liczę że samo mi przejdzie i w końcu wszystko wróci do normy.

Dziś LO inspirowany piątkowym słoikiem z CollageCafe. Delikatnie... moje mysli od razu pobiegły w kierunku mojej najukochańszej piosenki Tomasza Żółtko "Kochaj mnie i dotykaj"




 a tutaj moja inspiracja:
 

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Na dzień taty

Zupełnie zapomniałam pokazać tutaj. Dla taty z okazji jego święta.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Żeby sie nie zmarnowało

Maziałam po scrapie białą farbą akrylową, niestety z rozpędu na tekturkę używaną jako paletę wyciapałam z tuby mega ilość owej farby. I tak lezała ta tekturka smutna, z wielką plamą niezaschniętej jeszcze farby, na środku, leżała i patrzyła na mnie z wyrzutem. Nie mogłam pozostać obojętna...
Tekturka ma wymiary 15x15 cm, fabe wykorzystałam jako spoiwo i wszystkie elementy po prostu w nią wcisnęłam. Kolażyk zrobiony właściwie bez użycia kleju, troszkę podchodzący pod aktualny słoik myśli.
To jedna z takich rzeczy, które robią się same, w mgnieniu oka, poza wolą i świadomością.

sobota, 30 lipca 2011

Coś sie ruszyło

Choć dalej okropnie ciężko mi przychodzi skończyć to co zaczęłam :)
Dzis scraplift pracy Mirabell, zrobiony na wyzwanie Scrapki.pl


na scrapie jedno z moich ulubionych zdjęć końskich :)

poniedziałek, 25 lipca 2011

Nic mi się nie chce

Jakos nie mam ostatnio chęć do scrapowania. Pomysły rodzą sie w głowie i na razie na tym sie kończy... Z realizacją mam poważne problemy. Nic to, poczekam, może samo przejdzie i nabiorę chęci.
Dziś tak troszkę po Finnowemu. Scrap bardziej wymęczony niż zrobiony, leżał na biurku chyba tydzień zanim się nad nim zlitowałam. szału ni ma, ale tak dawno tu nic nie wklejałam, że choć tego wymęczka pokażę.




Ps. Kto mi wytłumaczy krok po kroku jak to zrobić żeby powiązać bloga z FB?

sobota, 2 lipca 2011

Drewniany mikrus

Dostałam od Finn takie drewniane coś, wiadomo, że może się przydać, choć jeszcze nie wiadomo na co. Jednak tym razem dość szybko owo coś znalazło zastosowanie, a to za sprawą Art-Piaskownicowego wyzwana liftowego.

To coś jest maleńkie bo ma zaledwie 10x10 cm, okazało się jednak w sam raz na moje trzy małe buźki, które za sprawą cosia uśmiechają się do mnie znad scrapowego biurka.